Masażer, PowerBoard, Sport, Wywiady, Zdrowie

Tylko sport może nas uratować

Na Grzegorza Zielińskiego wpadam na korytarzu klubu Nowy Port. Czarna broda, wysportowana sylwetka, sportowy strój. Słowo „senior” to chyba ostatnie słowo, jakie przychodzi mi do głowy na jego widok. Choć może bardziej niepasujące wydaje się słowo „siedemdziesięciolatek”, a przecież Zieliński siedemdziesiątki dobiega….

Na Grzegorza Zielińskiego wpadam na korytarzu klubu Nowy Port. Czarna broda, wysportowana sylwetka, sportowy strój. Słowo „senior” to chyba ostatnie słowo, jakie przychodzi mi do głowy na jego widok. Choć może bardziej niepasujące wydaje się słowo „siedemdziesięciolatek”, a przecież Zieliński siedemdziesiątki dobiega…

Wchodzimy na siłownię. Pan Grzegorz rzuca torbę na ławkę.
Dwóch młodych chłopaków opuszcza właśnie szatnię, żegnając się z nim mocnym uściskiem ręki.
Klub opustoszał.

Na półkach recepcji puchary, medale, dyplomy, zdjęcia. Imponująca kolekcja. W salach – ciężki sprzęt. Tak sobie właśnie wyobrażałam to miejsce – siłownia dla prawdziwych twardzieli.
Bo Grzegorz Zieliński twardzielem jest pod każdym względem – ten niemal siedemdziesięcioletni mężczyzna trzyma świetną formę i planuje kolejne wejścia na „pudło” na mistrzostwach Europy oraz świata. Z determinacją zmierza do celu – choć nie jest łatwo.

Panie Grzegorzu, przede wszystkim chciałabym zapytać o pańskie plany sportowe.

Na razie, niestety, muszę odpuścić. Czeka mnie niebawem operacja łąkotki, więc z pewnością nie uda mi się wziąć udziału w Mistrzostwach Świata w Dubaju, które odbędą się w dniach 13 – 16 grudnia.
Przez to nieszczęsne kolano nie mogę trenować tak, jak bym chciał – muszę je oszczędzać. Jednak mimo wszystko chciałbym jeszcze wystartować w mistrzostwach świata. Nie udało mi się zdobyć tego tytułu… mam do czego dążyć.
A poza tym, jak już naprawię kolano to chciałbym wrócić na hulajnogę, rolki i narty – bo te aktywności musiałem odpuścić.

A w 2017 roku co poszło nie tak? Jak pan sądzi, dlaczego się nie udało?

Przede wszystkim powinniśmy zacząć od tego, że moja kategoria wiekowa jest nierentowna. Oficjalnie mamy wysoką śmiertelność, a przecież to nie jest prawda. Umierają sportowcy w różnym wieku – tam, gdzie jest wyczyn, jest i ryzyko. Ostatnio umarł na boisku młody piłkarz…

Młodych ludzi czy nawet ludzi w średnim wieku startuje bardzo wielu – na przykład klasyk męski czy plażówka to na pewno około 100 – 120 zawodników. W mojej grupie wiekowej uzbiera się może 12 – 15 zawodników na mistrzostwa Europy czy świata. Zabieramy czas i miejsce, a nie generujemy przychodu na odpowiednim poziomie, stąd takie pomysły, jak rozszerzanie kategorii wiekowej od 55 r. ż. do lat 70.
Nie jest to jednak miarodajne. Między mężczyzną 40 letnim a 50 letnim jest niewielka różnica w budowie ciała. Im starszy zawodnik – tym bardziej te różnice się pogłębiają. Jakie szanse ma 70 latek startujący z 55 latkiem? Praktycznie żadne. A jednak robimy wszystko, żeby pokazać, że my, tacy starzy, jeszcze możemy startować.

Nie da się zaprzeczyć, że wygląda Pan imponująco – nie tylko na swoje lata. Pana forma jest godna pozazdroszczenia. Trudno jest ją utrzymać?

Z wiekiem coraz trudniej. Coraz trudniej jest spalić tkankę tłuszczową – wymaga to bardzo intensywnego treningu. Trudniej jest być szczupłym, zachowując jednocześnie tkankę mięśniową. Mniejsza jest też wydolność organizmu – w którymś momencie uświadomiłem sobie, że nie mogę podołać temu, co było dla mnie wykonalne 2 lata wcześniej. Poza tym czasem odzywają się problemy ze zdrowiem – jak ta moja łąkotka na przykład. To wszystko sprawia, że już się tak nie chce, jak dawniej. Pojawiają się problemy z motywacją.
Na pewno w utrzymaniu formy pomagają mi wasze urządzenia. Platforma wibracyjna PowerBoard – z niej korzystam i w domu, i na siłowni. PowerBoard „wytrzepuje” ze mnie wszystkie dolegliwości, rozluźnia powięzi. Rozmasowuję też mięśnie na macie masującej Quattromed IV S i na poduszce Miniwell Twist.
Potrzebny mi jest intensywny masaż, taki, który dociera głęboko. Dla ludzi ze zbudowaną muskulaturą te urządzenia są idealne, tym bardziej, że można się na nich solidnie oprzeć, aby docisnąć mięśnie do kul masujących. Teraz będę korzystał również z masażera wibracyjnego MediGun – posłuży mi do intensywnego rozmasowywania mięśni po treningu. Ten sprzęt zrobił na mnie wrażenie.

Do mnie dopiero niedawno dotarło, że przez rozliczne obowiązki nie mam kiedy się regenerować. W pracy dużo czasu spędzam na siedząco i bez pomocy ze strony tych urządzeń byłaby klapa. Moja siostra jest masażystką, prowadzi gabinet – ale ja nie mam czasu, żeby do niej jeździć. Zdarza mi się to sporadycznie. A mając w domu PowerBoard czy Quattromed mogę sobie pomóc gdy wracam z pracy czy po treningu, nie tracę czasu na dojazdy, nie muszę się nigdzie umawiać.
Ja zresztą zawsze inwestowałem w innowacyjne produkty, które pomagały mi utrzymać zdrowie i dobrą formę, nawet gdy byłem młodszy.

Na marginesie – bardzo podoba mi się też Bodyshape, jednak to nie jest sprzęt dla kulturysty…

Z pewnością. Bodyshape, czyli mata wibracyjna, została stworzona właśnie jako delikatna alternatywa dla osób, które z różnych względów nie mogą korzystać z masażu shiatsu, wykonywanego przez głowice masujące.

I dla takich osób na pewno będzie on idealny. Dla mnie natomiast taka wibracja jest zbyt delikatna, zbyt słabo odczuwalna, masa mięśniowa ją tłumi.

Czy stosuje pan jakąś dietę?

Ja w ogóle nie jestem zwolennikiem diety. Wierzę w skuteczność zbilansowanego żywienia i pilnowania odpowiedniej ilości kalorii. Trzeba jeść, co czego nas mama nauczyła, co się lubi – byle z umiarem. Należy przestrzegać, by uzupełniać makroskładniki, na noc nie jeść węglowodanów. Nie jestem też fanem kurzych piersi – po prostu jem mięso, żeby dostarczyć białko. Jadam owoce sezonowe, regularnie jem kiszonki, stosuję dużo przypraw, suplementuję witaminę E, D3.

I to wszystko?

Oczywiście do dochodzi tego praca, wysiłek, rozwój mięśniowy. Jesteśmy stworzeniami o atletycznych ciałach i o te ciała musimy dbać. Ale niestety, obecnie społeczeństwo jest ze sportem na bakier. Wiele osób narzeka na różne problemy zdrowotne, a przecież, jeśli cofną się wspomnieniami do lat dzieciństwa czy młodości – tych problemów nie mieli. Biegali, żyli aktywnie i nic im nie dolegało. Te problemy pojawiły się nie tylko wskutek wieku czy obciążeń genetycznych, lecz przede wszystkim to siedzący tryb życia i zła dieta. Do tego dochodzi stres – nie tylko oksydacyjny, lecz również spowodowany pogonią za pieniędzmi.

Sposobem na spędzania czasu stało się robienie zakupów. Zamiast na spacer czy na rower ludzie idą do Lidla i Biedronki. Nie starają się wspólnie, aktywnie spędzać wolnego czasu. Widać to najlepiej od czasu, gdy wprowadzono niedziele niehandlowe – ludzie nie wiedzą, co ze sobą zrobić, gdy sklepy są zamknięte. Brakuje u nas narodowego programu, który promowałby aktywność fizyczną. A przecież aktywność fizyczna, sport najlepiej konserwuje. Mój problem z łąkotką to najprawdopodobniej nie jest wina wieku, a reperkusje po wypadku samochodowym.

Ale pojawiły się siłownie na placach zabaw…

Tak, pojawiły się, ale co z tego, skoro nie ma na nich porządnych instrukcji i ludzie nie wiedzą, jak z tego korzystać, ile powtórzeń danego ćwiczenia wykonać? Skoro poczynione zostały takie inwestycje, to np. w ramach lekcji WF w szkołach nauczyciele powinni zabierać uczniów na siłownie plenerowe i tłumaczyć im, jak z nich korzystać.
Poza tym Polska to nie Hiszpania – ile czasu w roku te siłownie mogą być wykorzystywane? To nie jest plaża w Barcelonie, gdzie z takiego sprzętu można korzystać cały rok.
Takie rozwiązania są kompletnie niewspółmierne do rzeczywistego zapotrzebowania.

Z drugiej strony – sędziowałem ostatnio na zawodach. Ludzie chodzą i szepczą „ojej, też bym chciał tak wyglądać” czy „też bym chciała ta wyglądać”. Nie ma problemu – tylko trzeba przyjść do klubu, zacząć ćwiczyć. Forma sama się nie zrobi.

A ludzie do klubu nie przychodzą?

Niestety, coraz mniej osób znajduje na to czas. Prawdopodobnie będę musiał zamknąć swoją siłownię – choć jest mi żal, bo jestem związany z tym miejscem od 40 lat. Proponowałem dzielnicy, że przekażę im klub, ale chętnie będę przychodził trenować ludzi, nawet nieodpłatnie. Ja mam wiedzę i doświadczenie, chętnie się tym podzielę z innymi. Ale co począć, kiedy nie ma zainteresowania?

Nie wiem, w którą stronę to wszystko będzie zmierzać… na razie nie idzie to w dobrym kierunku. Społeczeństwo jest coraz słabsze, chętniej sięga po leki, zamiast zadbać o jakość odżywiania czy kondycję fizyczną. Pamiętajmy, że tylko sport może nas uratować.