Od początku istnienia naszego bloga chcieliśmy przeprowadzić wywiad z Jakobem. I od początku wiedzieliśmy, że to niemal mission impossible. Jakoba bowiem nigdy nie ma - jest w wiecznym pędzie, w nieustającej podróży po krainach podzespołów do urządzeń masujących, imprezach wystawienniczych, fabrykach, salonach sprzedaży, działach B&R... 
Na jego odpowiedzi czekaliśmy całe wieki. Ścigaliśmy go mailami i telefonami po całym świecie. 
A dzisiaj, zupełnie niespodziewanie, mrugnął do nas mail od niego. 

jakob-radtke.jpgJakob Radtke. 
Twórca marki Casada Health & Beauty, CEO w Casada International GmbH.  
Wizjoner.
Najpierw działa - potem rozważa ryzyko. W jego umyśle cały czas rodzą się nowe pomysły.  Casada cały czas ewoluuje...  
 

Casada Polska: Kluczowe i najważniejsze pytanie, które chcemy Ci zadać jest oczywiste. Dlaczego właśnie Casada? Dlaczego ten produkt, ta branża? 

Jakob Radtke: Dobre pytanie. Na początku był... fotel masujący. A właściwie pianino. W tamtym czasie sprzedawałem instrumenty muzyczne, gdy pewnego dnia na targach zobaczyłem fotel masujący. Zawsze szybko działałem, podejmowałem działania, zamiast rozważania tych wszystkich "za" i "przeciw". W takich właśnie okolicznościach fotel masujący wylądował tuż obok mojego pianina, a po chwili "się sprzedał". Tak zaczęła się moja wielka przygoda z Casadą. Ona sama narodziła się w roku 2000.
W międzyczasie realizowałem różne swoje pomysły biznesowe, nie tylko z sektora Beauty & Spa. Zainteresowały mnie między innymi rowery z napędem elektrycznym... Ale najbardziej czuję urządzenia masujące. To jest moja pasja i jednocześnie najważniejsza gałąź naszej działalności. Jesteśmy w tym naprawdę świetni. Moim celem jest stworzenie najlepszych na świecie urządzeń, które znacznie poprawią jakość i komfort naszego życia zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej.   


C.P: Casada obecna jest niemal we wszystkich krajach Europy, w Azji, Ameryce Północnej... Jak prezentuje się Polska na tle reszty świata?

J.R.: To szalony kraj! (śmiech). Nasi polscy partnerzy zawsze byli bardzo profesjonalni, generowali wysokie obroty. Ten rynek zawsze miał potencjał, dlatego powołaliśmy do życia naszą spółkę - Casada Polska Sp. z o. o. Jest to rynek wyjątkowy pod wieloma względami. Jednak w Polsce musimy uważnie obserwować działania nieuczciwej konkurencji - walczymy m. in. z pojawiającymi się kopiami naszych produktów. 

C.P.: To prawda - kilka pozycji z oferty Casady ma swoich "sobowtórów". Produktów jednak mamy bardzo wiele... Czy pamiętasz, który był pierwszy?

J.R.: Oczywiście! To był prosty lecz funkcjonalny fotel masujący. Rozeznanie rynku robiłem, wystawiając się na targach konsumenta. Nie miałem wtedy jeszcze żadnej marki, żadnego wsparcia marketingowego. Byłem tylko ja, moja wizja i praktyczny fotel masujący. Drugim produktem był masażer Vibromed - każdego miesiąca sprzedawał się w tysiącach sztuk. 


C.P.: Od początku istnienia firmy byłeś zaangażowany w rozwój i tworzenie nowych produktów. Czy nadal osobiście angażujesz się w takie działania?

J.R.: Zawsze! Od rana do wieczora myślę o nowych możliwościach, nowych produktach, rynkach, na które musimy wypłynąć, nowych ścieżkach, którymi powinniśmy pójść, nowych rozwiązaniach, które zabezpieczą potrzeby społeczeństwa. Nie mogę tego powstrzymać. Tworzenie - to mój cel, moja misja, sens mojego życia. Tym oddycham. 

C.P.: Hm. Jak udaje Ci się to połączyć z zarządzeniem firmą?

J.R.: Staram się przekazywać moje pomysły asystentom, nie tracąc przy tym wątku... Moje argumenty musi czuć cała firma. Skupiam się również na rozwoju marki - chcemy, by była ona na całym świecie rozpoznawana i postrzegana, jako marka rzetelna i stabilna. Osiągnęliśmy bardzo wiele, naprawdę wykonaliśmy kawał świetnej roboty, jednak przed nami wciąż jest wiele do zrobienia. 

C.P.: A jak powstał Braintronics?

J.R.: Hmmm... Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem... Casada zawsze koncentrowała się na tworzeniu rozwiązań w odpowiedzi na dolegliwości fizyczne. Jednak współczesne badania wyraźnie pokazują, że coraz więcej osób cierpi na problemy psychiczne - stres, syndrom wypalenia to tylko dwa przykłady. Braintronics to rozwiązanie dla ciała i ducha: Body&Mind SyncSystem (system synchronizacji ciała i umysłu). To wspaniały, zaawansowany technicznie projekt, jednak mam świadomość, że nieustannie będziemy musieli go rozwijać i udoskonalać. 

C.P.: Czy to jest nowy kierunek, w którym podążać będzie Casada?

J.R.: Myślę, że dalszy rozwój Casady nie jest związany z pojedynczym produktem czy celem. To akcja na skalę globalną. Świat pędzi naprzód, wszystko nieustannie się zmienia. Casada będzie starała się biec w czołówce tego wyścigu, jak zawsze. Będziemy szybsi, lepsi, coraz bardziej znani.  

C.P.: Na koniec zdradź nam, jakie jest Twoje ulubione urządzenie z oferty Casady?

J.R.: Oczywiście Braintronics! Ta technologia jest niesamowita!